platforma blogowa portalu
nowiny

Mechaniczna pomarańcza mówi do zobaczenia

- To co teraz, ha? –  od tych słów zaczyna się obrazoburcza powieść Anthony Burgessa „Mechaniczna pomarańcza”, z której zaczerpnąłem pomysł na nazwę niniejszego bloga. Odpowiadając na pytanie głównego bohatera powieści, Alexa, muszę stwierdzić, koleżkowie i kuleżanki moje, że to już ostatnia Mechaniczna pomarańcza na portalu Nowin podpisana moim nazwiskiem. Z przyczyn niezależnych ode mnie muszę pożegnać się z Internautami.

Czytaj dalej…

„Cy bocycie Świnty Ojce”. Tej płyty nie usłyszycie w radio

Jedna z najbardziej  melodyjnych, optymistycznych polskich płyt rzadko jest grana w  radio publicznym. Myślę o krążku Andrzeja Dziubka i jego grupy De Press „Cy bocycie Świnty Ojce”, nagranym w 2002 roku z okazji pielgrzymki papieża do Ojczyzny.

Czytaj dalej…

Jak to z Bayer Full w Chinach było

Discopolowy zespół Bayer Full robi karierę w Chinach. Podpisał kontrakt na wydanie 67 mln płyt – informowały we wrześniu 2010 roku media.

 

Czytaj dalej…

Marilyn Monroe – smutny anioł

Marilyn Monroe urodziła się w Los Angeles – mieście aniołów i stolicy światowego kina. I los sprawił, że dostąpiła zaszczytu bycia aniołem i gwiazdą ekranu. Smutnym aniołem…

Czytaj dalej…

Cel podróży: jądro ciemności

Dziś o podróżowaniu piszą wszyscy: reporterzy, celebryci, zwykli turyści.  Bo taka moda, a także potrzeba wyniesiona z marzeń dzieciństwa: poznawania nieznanego świata.

Czytaj dalej…

Wielka sprawa małego orła

PZPN ugiął się pod społeczną presją i przywrócił wizerunek orła białego na koszulkach reprezentacji narodowej w piłce nożnej. To wielki dzień tych wszystkich, którzy nie godzą się na komercjalizowanie całego naszego życia.

Czytaj dalej…

Nie pytaj o Polskę…

 

Jutro 11 listopada. Z tej okazji co niektórzy przypomnieli sobie o niepodległości, Polsce, patriotyzmie.

Czytaj dalej…

Listopad, czyli jak pięknie umiera przyroda

Listopad to  najmniej przyjazny miesiąc z powodu siekających człowieka wiatrów i deszczy, łysych drzew i kataru. Jak śpiewa wisielczo Kazik,  „w tym wietrze z syfu z listopada” facetowi może się przydarzyć się co najwyżej dziewczyna bez zęba na przedzie.

Czytaj dalej…

Dziś spotkanie z Martinem Pollackiem w Przemyślu

2 listopada w Przemyskiej Bibliotece Publicznej będzie gościł znany austriacki reportażysta i pisarz Martin Pollack. Spotkanie o godz. 19 będzie poświęcone jego najnowszej książce „Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji”.

Czytaj dalej…

Samuel L. Jackson i Tomy Lee Jones toczą spór o Boga

Gdy dwóch uznanych aktorów spotyka się na planie jednego filmu, to trzeba to  potraktować za wydarzenie. Mamy z nim do czynienia w przypadku dramatu telewizyjnego „The Sunset Limited”, w którym do aktorskiego pojedynku stanęli Samuel L. Jackson i Tomy Lee Jones. W poniedziałek (31 października) o godz. 16.20 stacja HBO powtórzy ten film.

Twardziele Samuel L. Jackson i Tomy Lee Jones nie strzelają do siebie z broni tylko słowami. Pierwszy gra pana Czarnego, byłego więźnia, obecnie pastora. Drugi (jednocześnie reżyser przedstawienia) występuje w roli pana Białego, profesora, który chciał popełnić samobójstwo skacząc pod miejski pociąg Sunset Limited. Uratował go przed tym pan Czarny. Teraz gości go w swoim skromnym mieszkaniu i chce nawrócić, wyleczyć z nihilizmu i  pesymizmu. Pastor ma twardy orzech do zgryzienia, gdyż pan Biały zna sztuczki retoryczne, jest  lepszy w dobieraniu słów, także tych ze słownika wyrazów obcych. Wierzy w swój ateizm.

Choć „The Sunset Limited” jest skromnym filmem z udziałem tylko dwóch aktorów, potrafi poderwać z fotela, podczas jego oglądania nie grozi nam drzemka. Raz za sprawą aktorstwa. Gdy Samuel L. Jackson opowiada i pokazuje profesorkowi, jak groźnie pobił współwięźnia, można odnieść wrażenie, że to samo chce zrobić ze swoim słuchaczem. Dwa, siła filmu wynika ze stawianych  pytań,. Czy Bóg istotnie przemawia do człowieka, czy tylko tak się wydaje wierzącym, czy współczesna kultura prowadzi do zbawienia?  A spośród wielu pytań jedno jest szczególnie intrygujące: dlaczego pastorowi tak zależy na duszy ateisty? Czy aby sam w tych działaniach nie szuka potwierdzenie swojej wiary, ratunku dla samego siebie? O wartości „The Sunset Limited” decyduje też literacki tekst pierwowzoru. Gdyż film jest adaptacją sztuki  wybitnego amerykańskiego prozaika Cormaca McCarthgy’ego,  obficie wydawanego w Polsce, znanego też z filmowych adaptacji – „Drogi” i „To nie jest kraj dla starych ludzi”. 

 Nie zdradzę, kto wygrywa ten pojedynek na śmierć i życie (bo profesor zapowiada kolejną próbę samobójstwa). Stwierdzę jedynie, że sztuka daje wiele do myślenia i że dobrze wpisuje się w klimat Dnia Wszystkich Świętych.