the dreadnoughts i maria awaria – dochodzą mnie słuchy, że wybrać się warto…
jakiś punkrock się szykuje dzisiaj w rzeszowie. dochodzą mnie słuchy, że warto się wybrać, bo to klimaty a la gogol bordello. problem jest jedynie taki, że gogole nie mają nic wspólnego z szantami i muzyką irlandzką, czego nie da się powiedzieć o the dreadnoughts. wystarczy posłuchać tego co powyżej (plus kilku innych numerów na youtubie). mnie trochę te zawodzenia marynarskie przerażają. bo co może być gorszego od szant – chyba tylko country…
jest jeszcze jedna opcja na dzisiejszy wieczór. maria peszek zaśpiewa w live:
kobita smęci jak diabli, to fakt, ale spójrzcie na ten klip (a i inne zresztą też). piękny tak, że chyba można by sprawdzić co wyprawia na scenie. poza tym i w tym przypadku dochodzą mnie słuchy, że wybrać się warto. że to artystka zacna i mądra, a nie jakaś tam pierwsza lepsza gwiazdka, która zamiast olśniewać tekstem i wokalem, olśniewa swą głupotą raczej.
* * * * *
bonus, który znalazłem przy okazji szukania teledysku irlandzkich szantypanków :D
