„Piknik pod Wiszącą Skałą”, czyli film na św. Walentego
Trwa jarmark z serduszkami i innymi gadżetami pod nazwą Walentynki. Chcąc zepsuć internautom humor, namawiam ich, by w tych dniach obejrzeli słynny film Petera Weira „Piknik pod Wiszącą Skałą”.

Dzieło australijskiego reżysera z 1975 roku odniosło międzynarodowy sukces i było przełomem w historii małej wówczas kinematografii. Po 1975 roku filmowcy z Antypodów zaczęli wreszcie przemawiać własnym, a nie hollywoodzkim głosem; ich filmy były oczekiwane za granicą.
Rzekomo oparta na faktach fabuła „Pikniku…” zaczyna się 14 lutego 1900 roku, czyli w dniu św. Walentego i kończy się ponad miesiąc później. Dotyczy zaginięcia grupki uczennic szkoły dla panien z dobrych domów podczas wycieczki do buszu, do tzw. Wiszącej Skały. Gdy o godz. 12 zatrzymują się zegarki, pod Skałą zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Dziewczęta prowadzone przez bardzo urokliwą Mirandę wchodzą między skały i już nigdy się nie odnajdują z wyjątkiem jednej.
Film można określić mianem horroru. Budzi niepokój a jednocześnie urzeka tajemnicą. Śledztwo policji kończy się niczym. Sytuacja z pogranicza zdrowego rozsądku i fantazji jest tak wieloznaczna, że widz całkowicie ulega ekranowej magii. Gotów jest uwierzyć w prawdziwość zdarzeń, że dziewczęta uległy albo zbiorowej hipnozie, albo jakiejś fascynacji o podłożu erotycznym i rozpłynęły się we śnie, będącym pierwotną substancją rzeczywistości. Miranda wykreowana na anioła znika w rozgrzanym powietrzu, pozostawiając po sobie wiele nieukojonych serc, także kobiecych.
Dzieło Weira ma historyczno – symboliczny wymiar. Po zaginięciu dziewcząt upada żeńska pensja pani Appleyard. Ta instytucja symbolizuje kolonialną pychę Imperium Brytyjskiego i ginie pod naporem niezrozumiałego świata aborygeńskiej magii.
„Piknik pod Wiszącą Skała” jest jednym z najpiękniejszych filmów jakie kiedykolwiek powstały. Rządzi nim idealizm w postrzeganiu świata. W zamyśle reżysera człowiek ma tylko pośredni dostęp do najwyższej rzeczywistości. Jednym z kluczy do innego świata jest piękno. Uchwycone na kliszy filmowej wizerunki zaginionych dziewcząt są w istocie niematerialne. O wiele realniejsze procesy dzieją się w umysłach osób, które myślą i marzą o nich. Miłość w tym przypadku nie przynosi szczęścia. To godna uwagi lekcja w handlowym dniu św. Walentego, kładącym nacisk tylko na romantyczne pozory .

10 luty 2010 (Środa), godz. 10:46
“jarmark z serduszkami i innymi gadżetami pod nazwą Walentynki”……:):):)Bardzo mi się podoba to porównanie:):)
Zabawne i prawdziwe. I to zdanie też mi się podoba: ” To godna uwagi lekcja w handlowym dniu św. Walentego, kładącym nacisk tylko na romantyczne pozory”.
Czy trzeba wyznaczyć ustawowy dzień, żeby dwoje zakochanych w sobie ludzi mogło pójść do kina???Czy też obdarować się kupionym w Tesco pluszowym serduszkiem z jakże nietuzinkowym napisem “I love you”?!
Pozdrawiam Pana Redaktora i wyznaję mu miłość dziś, nie będę zwlekać z tym do 14 lutego:):):)