„Wszystko, co kocham”: za mało buntu
Nie przekonał mnie film Jacka Borcucha „Wszystko, co kocham” jako opowieść o polskiej młodzieży z początku lat 80. Nie przekonał mnie z prostej przyczyny, gdyż pamiętam tamte lata. W filmie za dużo jest podniecającego wiatru od morza, a za mało smrodu tanich papierosów i gazów łzawiących.

